Tajemnica dzieciństwa
Zmylona pozornym ładem, Pięknem dziecięcej radości, Wypełnionej szczęściem i śmiechem, Tak wielu spragnionych rozkoszy. Pewnie wkroczyłam w krainę zabawy. Z otwartymi ramionami czekając, Na ciepła odzew ubłagany Nieszczęsnej dziecięcej naiwności ulegając. Ta wymarzona kraina, Itaka dzieciństwa, W snach we wszystkich kolorach wyśniona. Przyjemne myśli zawsze przynosiła Jednak tylko wyobraźnią była. Raz ukazawszy oblicze swe prawdziwe, Nigdy poprzednią sielanką już nie była. Zmąciła wymarzony obraz krainy miłości Doprowadzając do rozpaczy i żałości. Ach, gdzie jesteś radości? Promienie twe zawsze jasne i łagodne, Tak gwałtownie przysłonięte, Przez gorzkiej prawdy cienie mroczne. Prawdy okrutnej o mojej krainie, Co pełna uśmiechów miała być, A zimnymi spojrzeniami i gorzkimi słowami Okazała się ta błogość być. Dlaczego mnie przypadło dostąpić, Odkrycia tej tragicznej tajemnicy. Cóż, więc lepszym jest, Życie w cudownej, lecz złudnej krainie, Czy w martwej otchłani, acz prawdziwej?