Manglehorn

Gatunek: Dramat

“Manglehorn” (reż. David Gordon Green) to film opowiadający o samotnym ślusarzu - A. J. Manglehorn (Al Pacino), który musi zmierzyć się z widmami swojej przeszłości.

W filmie widzimy portret człowieka zmęczonego życiem. Pomimo posiadania rodziny, stałej pracy i wielu znajomych, główny bohater czuje pustkę. Jego jedyną radością jest mieszkający z nim kot, o którego troszczy się jak o dziecko. Oprócz niego pozytywnym uczuciem darzy jedynie swoją wnuczkę. Dla innych natomiast jest opryskliwy, nieczuły i zamknięty.

Głównym powodem nieszczęścia Manglehorna są jego błędy z przeszłości. Zniszczył związek z kobietą, którą uważał za miłość swojego życia. Ta dramatyczna sytuacja nawiedza go w późniejszych momentach. Nie mogąc pogodzić się z tym, co się stało, ciągle wraca do tamtych wydarzeń, przez co jego rana coraz bardziej się pogłębia.

Jednak wszystko się zmienia, kiedy w banku poznaje sympatyczną Dawn (Holly Hunter). Kobieta, pierwszy raz od dawna, wywołuje w nim pozytywne emocje, do tego stopnia, że postanawia o nią zawalczyć. Zmaga się z wewnętrznymi rozterkami, co nie zawsze wychodzi na dobrze. Ich relacja jest pełna wzlotów i upadków, które nasz bohater głęboko przeżywa.

W roli głównej niezawodny Al Pacino, tym razem w nieco innej odsłonie. Zamiast znanego, chłodnego mafiozo dostaliśmy stonowanego, podstarzałego dziadka. Jednak nawet w tej postaci widać kunszt aktorski Pacino. Aczkolwiek, po premierze filmu została na niego wylana fala krytyki, według mnie niesłusznie. Ciekawie ten obraz dopełnia, równie dobra, Holly Hunter. Jej zadziorna postać, którą grała, nie dawała się tak łatwo ponuremu i zgorzkniałemu ślusarzowi.

Warto tu też wspomnieć o roli, jaką odegrała muzyka. Utwory Explosions in the Sky idealnie oddają melancholijny nastrój filmu. Delikatne oraz subtelne dźwięki wprawiają w spokojny, marzycielski stan. Dzięki temu, możemy razem z bohaterem, przeżywać jego rozterki i uniesienia. Jak dotąd, jest to jedna z moich ulubionych ścieżek dźwiękowych.

Wykonanie filmu także przypomina nostalgiczną kontemplację świata. Barwy ciepła w momentach radosnych i przełomowych, a także gra ciemnych kolorów przy dramatycznych sytuacjach. Znajdują się tam także symboliczne sceny, które odczytać może jedynie uważny widz.

Jest to film, który posiada wiele sprzecznych opinii, w większości negatywnych. Dla mnie to majstersztyk, pokazujący jak błędy przeszłości mogą zniszczyć człowieka i jego otoczenie. Jednak ja mam do niego sentyment, ponieważ był to mój pierwszy, poważniejszy film (w dodatku zadziałała magia sali studyjnej), który zapoczątkował fascynację kinematografią. Inni natomiast opisują go jako zbyt depresyjny i miałki.

A jak wy go oceniacie? Podzielcie się wrażeniami w komentarzach!



Al Pacino jako A. J. Manglehorn


Al Pacino i Holly Hunter


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dobry, Zły i Brzydki

Tajemnica dzieciństwa

Rozdział 32 Ostatnie pożegnanie