Prolog
Dokładnie sto lat temu w miejscu zwanym Calidum, doszło do niespotykanych nigdzie wcześniej wydarzeń. W małym, przytulnym domku na krańcu miasta mieszkała potężna czarodziejka - Amonora Iris. Znana była na całym kontynencie zarówno przez magów, jak i ludzi. Zasłynęła dzięki swoim potężnym mocom i dokonaniom w zakresie leczniczej magii oraz medycyny nowoczesnej. To dzięki niej zdobyto nowe lekarstwa na wyniszczające populacje choroby, a także poprawiono poziom higieny w szpitalach. Jednak pomimo wielu zwolenników, byli również i przeciwnicy jej metod, choć mniej liczni, ale silniejsi, którzy zazdrośni o jej sławę i bogactwo, wkrótce za pomocą podłych intryg doprowadzili do tego, że społeczeństwo obróciło się przeciwko niej i ją przeklęło.
W ucieczce przed wyrokiem, jaki na nią wydano, zaszyła się w Calidum, gdzie wkrótce wiodła spokojne życie, o jakim zawsze marzyła. Jednak magiczka nie na długo mogła cieszyć się błogością i wytchnieniem. Wkrótce diametralnie zmieniła się i z miłej, poczciwej kobiety, stała się obłąkaną fascynatką zaświatów oraz zakazanej magii.
Do zagłębienia się w te tematy skłoniła ją śmierć jej ukochanego - Charlesa Erlyna, który był miejscowym pracownikiem biblioteki i zapalonym historykiem. Jego zniknięcie było niezwykłą zagadką. Któregoś dnia po prostu zapadł się pod ziemię. Opuścił miasto, nikomu nic nie mówiąc, że gdzieś wyjeżdża. Czarodziejka zmartwiona urządziła oczywiście poszukiwania, które niestety nie przyniosły żadnych efektów. Wciąż tliła się w niej jakaś nadzieja, skoro nie znaleziono ciała, że gdzieś tam jest. Dlatego wciąż czekała, czując jak kokon rozpaczy powoli ją otula.
Jednak pewnego dnia młody chłopak przyszedł do domu magiczki i przekazał jej dużą, zniszczoną książkę, która była napisana w starożytnym języku. Znalazł ją w czasie zabaw w lesie i dostrzegł na jej grzbiecie, że należała do zbiorów bibliotecznych. Pomyślał, że może Charles ją tu zostawił, dlatego od razu przybiegł do Amonory, aby przekazać jej nowinę. Kobieta, czując przypływ nadziei, od razu wzięła się za rozszyfrowywanie księgi. Wkrótce dowiedziała się, że jej ukochany, przybity warunkami w jakich on i Amonora żyją, postanowił dowiedzieć się nieco na temat czarnej magii, która mogła im w dużym stopniu pomóc. Jednak czarodziejka, czytając jego zapiski, zauważyła, że jego dążenie do poprawienia ich stanu materialnego, przemieniło się wkrótce w obsesję. Był załamany tym, że są tak biedni, dlatego poprosił zmory z zaświatów, by pomogły im uzyskać lepsze życie. Dotarło do niej, że niedoświadczony umysł człowieka, nie dał rady przewidzieć sprytu mrocznych tworów i któryś z nich oszukał jej ukochanego i zabrał jego duszę do zaświatów lub też zamienił w swojego niewolnika.
Według wspomnień mieszkańców jej chęć znalezienia odpowiedzi na to, co stało się z Charlesem, zamieniła się wkrótce w obłęd. Dom opuszczała tylko po to, by wrócić z biblioteki z kolejną stertą książek. Wielu innych czarodziejów próbowało ją odwieść, od pomysłu dalszego badania świata demonów, powołując się na przypadki jej poprzedników, którzy tak samo jak Charles, po prostu zniknęli. Jednak do Amonory nic nie docierało, ogarnięta zbyt wielką rozpaczą, nie widziała innego celu w życiu, niż odnalezienia prawdy i ukochanego.
Jako magiczka bardzo dobrze władała większością starożytnych języków, więc odczytanie księgi nie zajęło jej aż tyle czasu, co jej mężowi, który musiał studiować ją długi czas, patrząc po datach jego notatek. Jednak od razu dostrzegła błędy jakie Charles popełniał, a w szczególności jeden, który to zapewne przesądził o jego losie. Z przerażeniem uzmysłowiła sobie, że zawarł pakt z niewłaściwym demonem. Zrobił to przed skończeniem czytania całej księgi, więc tak naprawdę nie wiedział kogo przywołał. A nie był to byle kto.
Charles, nie zdając sobie nawet sprawy, wezwał jednego z najgroźniejszych, najpotężniejszych demonów - Cornoctisa. Był on władcą mrocznego królestwa Horribium, które było miejscem zamieszkanym przez większość mrocznych tworów oraz ludzi, którzy zostali skazani na wieczne potępienie, pracując tu w niekończących się męczarniach. Cornoctis, którego imienia bali się wszyscy wymawiać, najlepszy z najlepszych, potrafił tak omamić biednego człowieka, czy nawet maga, że ten nie zdając sobie z tego sprawy, zawierał z nim pakt, ściągając na siebie okrutną śmierć i życie u jego boku, jako sługa. Przywołanie go nie należało do trudnych, wystarczy ofiara z kozła oraz kilka innych remediów, na końcu wszystko zwilżone krwią przywołującego.
Amonora pogrążyła się w jeszcze większej rozpaczy, widząc ile jej ukochany poświęcił, aby tylko mogli wieść godne życie. Na temat Cornoctisa było mało informacji, ale to nie zniechęciło jej do zaprzestania poszukiwań. Skoro Charles został sługą demona, w takim razie w jakiś sposób jeszcze żył i może udałoby się go jakoś z powrotem przywrócić do życia. Dlatego postanowiła przywołać władcę i z nim porozmawiać.
Jednak nie spodziewała się, że zobaczy coś tak strasznego i odrażającego. Patrzyła na nią głowa barana, z długimi, powykręcanymi aż do nóg rogami. Oczy wyglądały jak spalone, w czarnych, głębokich oczodołach tliły się jedynie małe ogniki. Gdy potwór się uśmiechał, ukazywał się wtedy garnitur przerażających, ostrych kłów, po których przejeżdżał granatowym jęzorem, rozwidlonym na końcu. Tułów jego przypominał w jakimś stopniu ciało człowieka, oprócz szponiastych paznokci i kopyt zamiast nóg. Od czasu do czasu, z lekkością machał ogonem, zakończonym ostrym kolcem.
Pomimo strachu postanowiła do końca doprowadzić swój plan. Wytłumaczyła demonowi po co go wezwała, że jej mąż nie zdawał sobie sprawy z tego, z czym zadziera. Błagała go na kolanach, aby oddał jej ukochanego, a zrobi dla niego wszystko.
Tych właśnie słów wkrótce pożałowała. Cornoctis odkąd zaczął słuchać Amonory od razu wiedział, o co będzie prosiła, dlatego też zawczasu przygotował ofertę. Tak oto do niej przemówił:
- Widzę w tobie Amonoro, potężna czarodziejko, co nie boi się nawet igrać z mrocznymi i zakazanymi zaklęciami, niezwykłą siłę. Wzbudziłaś we mnie sympatię i rodzaj zaufania, dlatego tym razem zgodzę się złamać warunki umowy i oddam ci męża, jednak pamiętaj, że nic nie dzieje się za darmo, dlatego pytam: Czy zgodzisz się na wszystko, co zaproponuje w zamian za powrót ukochanego?
Amonora oczywiście się zgodziła, nie widząc sensu w rozważaniu jego słów i szukaniu ukrytego dna. Liczyło się dla niej to, że jej najdroższy Charles wróci. Plan demona był jednak dokładnie dopracowany, a decyzja Amonory sprowadziła na ziemię ogromne nieszczęście.
- W takim razie skoro się zgadzasz, żądam od ciebie tylko jednej drobnej rzeczy. Musisz mi obiecać, że po powrocie Charlesa, postanowicie powiększyć swoją rodzinę o kilka małych, kochanych istot, jakimi są ludzkie dzieci oraz pozwolisz mi za każdym razem towarzyszyć ci przy cudzie natury, jakim są narodziny. Nic więcej od ciebie nie pragnę, widzisz, że zależy mi na waszym szczęściu?
Do dziś nie wiadomo, co sprawiło, że Amonora nie dostrzegła podstępu demona. Niektórzy mówią, że Cornoctis rzuca urok na swoje ofiary, który ma działanie odurzające i każdy kto na niego spojrzy, na wszystko się zgadza. Jednak większość uważa, że czarodziejkę pogrążyła miłość do męża i tęsknota za nim, a myśl o posiadaniu gromadki dzieci, sprawiła, że nie mogła już dłużej bez niego żyć. Dlatego postanowiła dobić targu. Demon nakazał jej wrócić do domu i oczekiwać powrotu męża.
Następnego dnia Amonora wyczekiwała z niecierpliwością znanej jej sylwetki. W końcu w południe usłyszała pukanie do drzwi, a kiedy je otworzyła, z radością zobaczyła, że stoi przed nią, nie kto inny, jak jej ukochany. Rzucili się sobie w ramiona, a łzy wzruszenia i ulgi płynęły po policzkach Amonory. Wkrótce okazało się, że Charles nie pamięta niczego z wyprawy do świata demonów, co jeszcze bardziej ucieszyło czarodziejkę, ponieważ nie chciała, żeby dowiedział się o jej pakcie z Cornoctisem.
Amonora nie zapomniała o obietnicy jaką złożyła władcy. Charlesowi również od zawsze marzył się dom pełen dzieci, dlatego już rok po tych wydarzeniach, na świat miało przyjść ich pierwsze dziecko. Gdy tylko czarodziejka zaczęła rodzić, w pokoju pojawił się władca demonów.
Zamieszanie wywołane jego przybyciem, doprowadziło do tego, że kobieta była zmuszona wyznać prawdę mężowi, co wiązało się również z opowiedzeniem jego historii. Udało jej się uspokoić ukochanego i obiecała, że wszystko mu później opowie. Tak jak Cornoctis zakładał, wszystko wypełniło się według obietnicy, Amonora urodziła zdrowego i radośnie uśmiechającego się chłopca. Jednak nikt oprócz demona, nie spodziewał się, że w przyszłości będzie on źródłem nieszczęść.
Po narodzinach władca ciemności szybko zniknął, unikając rozmowy jaka miała się wydarzyć. Amonora opowiedziała ze szczegółami Charlesowi, co wydarzyło się ponad rok temu. Mężczyzna był załamany swoją lekkomyślnością, ale również tym, że kobieta uwikłała się w pakt z demonem. Pomimo zaklinań żony, że Cornoctis chciał tylko, żeby mieli dzieci, on czuł, że gdzieś w tym wszystkim jest druga strona medalu i to bardzo mroczna. Tak jak Charles przewidział, rzeczywiście umowa była bardzo nie uściślona, o czym oboje się wkrótce dowiedzieli.
Dziecko rosło jak na drożdżach, promieniując radością dzieciństwa. Rodzice nadali mu imię Aloki, oznaczające blask. Oprócz niego, niedługo doczekali się kolejnego potomstwa: córek Amali (czysta) i Mitis (łagodna) oraz kolejnego syna - Spiro (natchnienie). Każde z nich było olśniewająco piękne i jednocześnie niesamowicie mądre. Rodzice byli dumni ze swoich pociech i radośnie spędzali każdy dzień w ich towarzystwie. Amonora uczyła je podstaw magii i zielarstwa, a Charles zabierał je do biblioteki i pokazywał historyczne zbiory.
Jednak, gdy tylko Aloki skończył dziesięć lat, beztroska i błoga atmosfera, została doszczętnie zniszczona. Chłopiec nagle zaczął się dziwnie zachowywać. Przestał się uśmiechać, rzadziej bawił się z rówieśnikami, jedynie chodził z tatą do biblioteki, ale i tam siadał sam w kącie i czytał. Kiedy do tego wszystkiego doszły jego samotne wędrówki w głąb lasu, Amonora zaczęła się martwić. Postanowiła, więc pewnego dnia śledzić chłopca.
Ostrożnie podążała za nim, manewrując między drzewami. Miejsce, w którym chłopiec się zatrzymał, wydało jej się bardzo znajome. Ze zgrozą obserwowała, jak Aloki wyciąga z torby martwe koźlątko i upuszcza mu krew na przygotowany wcześniej stos z gałązek i ziół. Następnie rozcina szybko skórę na dłoni, patrząc szarym wzrokiem jak kilka karmazynowych kropli upada na ziemię. Amonora wydała z siebie niemy okrzyk, kiedy zobaczyła, że przed jej synkiem stoi ogromna maszkara, w której zaraz rozpoznała Cornoctisa. Bojąc się o zdrowie chłopca, wybiegła ze swojej kryjówki i stanęła między nim a demonem.
- Zostaw mojego syna w spokoju, miałeś nas już nie nękać!
- Ależ ja go nie nękam, przecież sam mnie wezwał - powiedział demon, wyjątkowo rozbawiony zaistniałą sytuacją.
- To prawda mamo - cicho powiedział Aloki, wysuwając się przed kobietę i stając obok demona. - To ja go przywołałem, ponieważ muszę słuchać jego rozkazów.
Amonora była zszokowana tym, co jej mały chłopiec właśnie powiedział. Nic nie rozumiejąc patrzyła bezradnie na nich obu. W końcu na przód wysunął się Cornoctis.
- Pozwól, że ci coś wyjaśnię Amonoro. Ten tutaj młody osobnik, jak również twoje pozostałe dzieci, ma w sobie mój pierwiastek - czarną krew demonów. Pewnie mi teraz nie uwierzysz, bo z lekcji magii wiesz, że coś takiego u dziecka, nawet ze związku człowieka z magiem, jest niemożliwe. Pozwól jednak, że ci coś przypomnę, mianowicie nasz pakt. Obiecałaś mi, że urodzisz dzieci, gdy tylko przywrócę do życia twojego męża, jednak nie zastanawiałaś się nad konsekwencjami, jakie przyniosłoby ponowne ożywienie kogoś, zabranego do świata zmarłych, w dodatku z mojego królestwa.
- Ale to niemożliwe - szepnęła Amonora, cała blada. - Przecież Charles to człowiek, nawet przywrócony do życia, by nim pozostał.
- No tak, te wasze przestarzałe metody nauczania o tym chyba nie wspominają, ale kiedy demon postanowi uczynić człowieka swoim sługą, musi dokonać się między nimi wymiana krwi, inaczej nędzne ludzkie ciało nie wytrzymałoby warunków, panujących w naszym świecie. Twoja niewiedza doprowadziła do tego, że w końcu udało nam się wypuścić do waszego świata, istoty będące demonami, ale mające możliwość życia w waszych warunkach. Urodziłaś potwory Amonoro, które wkrótce się przebudzą i zapanują nad tym światem, siejąc strach i zostawiając wszędzie za sobą krew i zniszczenie - wyjaśnił tak spokojnym głosem, jakby opowiadał o normalnej, zwyczajnej rzeczy. - I to wszystko dzięki tobie - dodał szeptem, po czym zniknął, tak szybko, jak się pojawił.
Amonora nie mogła uwierzyć w to co powiedział. Zrozpaczona, wraz z niewzruszonym Alokim, udała się do domu, gdzie czekał na nią zmartwiony Charles i reszta dzieci. Opowiedziała mu to, co dokładnie wyznał jej demon. Jej mąż również był tym wszystkim zdruzgotany. Oboje wiedzieli, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby zabicie dzieci lub odesłanie do świata demonów, jednak pomimo ogromnego niebezpieczeństwa nie byli w stanie tego zrobić. Dlatego postanowili dalej opiekować się dziećmi i postarać się powstrzymać moment przebudzenia.
Jednak ich marzenia nie doszły do skutku. Aloki dwa lata po spotkaniu z Cornoctisem, tak jak demon przewidział przeszedł przebudzenie i zamienił się w potwornego demona, mającego wciąż postać dwunastoletniego chłopca. Udało mu się przeżyć moment, w którym wypełniła go niewyobrażalna moc i diametralnie się zmienił. Nic nie pamiętał z dzieciństwa, nawet rodziców, jedynie wiedział, kim jest jego rodzeństwo. Amonora próbowała spętać jego niewyobrażalną moc, za pomocą silnych czarów, jednak nic to nie dało, Aloki był już pod postacią demona, nadludzkiej istoty. Widząc w matce zagrożenie, zabił ją, wyrywając jej z piersi serce, które zachował na pamiątkę, jako nagroda pierwszej, pomyślnej ofiary.
Charles, ostrzeżony wcześniej przez Amonorę, uciekł z domu wraz z najmłodszą córką Mentis w kierunku kamieniołomów, jednak słuch o nich zaginął i do dziś nikt nie wie, czy Mentis przeżyła, czy może zdesperowany ojciec próbował ją zabić, przez co sam mógł ponieść śmierć.
Tak właśnie powstały istoty nazywane “marerittami”, pół demony, pół ludzie. Wyjątkowo podobni do zwykłych ludzi, dlatego byli takim problemem. Tylko niektórzy mieli charakterystyczne cechy, jak inny kolor oczu, czy uszkodzenia części ciała.
Ich początki były wyjątkowo obfite w śmierć i chaos. Przez kilkaset lat żyły wśród ludzi, bezkarnie mordując i plądrując. Nikt nie był w stanie nad nimi zapanować, ponieważ były wyjątkowo potężne, dzięki swoim mrocznym mocom.
Jednak wkrótce doszło do kryzysu w ich populacji. Wyniszczająca choroba sprawiła, że mareritty były zmuszone do łączenia się w pary z ludźmi, aby móc przedłużyć życie gatunku, przez co ich moce zaczęły słabnąć. Niedługo potem ostała się tylko jedna czysta linia marerittów, zachowujących takie same moce, jak ich przodkowie - dzieci Amonory, nie pozwoliło im to jednak utrzymać się na szczycie hierarchii. Ludzie i magowie widząc dobrą okazję do ujarzmienia potworów, zaczęli urządzać łapanki i polowania na mareritty, przez co niedługo ich populacja była tak mała, że już nikomu nie zagrażała.
Jednak wiele lat później, ich populacja znowu zaczęła rosnąć. Wyjątkowo zagrożone było Miasto Cieni na wyspie Darkor, oddalonej o kilkaset mil morskich od kontynentu Silvany. Tam odnotowano najwięcej przypadków złapanych marerittów, dlatego wszczęto procedury bezpieczeństwa. Miasto zostało odcięte od kontynentu, jedynie za pomocą teleportów przerzucano towary i potrzebne produkty. Cała wyspa została otoczona murem, a do Miasta Cieni zaczęli przybywać czarodzieje i najlepsi żołnierze. Starają się chronić obszar i nie dopuścić do powtórki masakry sprzed kilkuset lat.
Wierzenia i opowiadania ludowe Silvany
Komentarze
Prześlij komentarz