Sonet o ludzkim życiu

Nieszczęśliwie wpadłeś człowieku młody,
W sidła stawione przez rozpacz czarną,
Istotę bezduszną, zmorę szkaradną,
Co rzuca pod nogi problemów kłody.

I niektórzy, szukają w niej osłody,
Lecz ona oddaje przysługę marną.
Zbiera żniwo, pozostając bezkarną.
Ogień wieczysty pragnący ochłody.

Głupiś myślał, że cię może oszczędzi.
Ona nie patrzy, biedny czy bogaty,
Nie dba o szyki, plany i schematy.

A ona patrzy i z ciebie szydzi,
Widząc twe marne ucieczki starania.
A gdy przyjdzie, nie będzie przebaczania.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dobry, Zły i Brzydki

Tajemnica dzieciństwa

Rozdział 32 Ostatnie pożegnanie