I nie było już nikogo
Gatunek: Thriller
Adaptacja książki (reż. Craig Viveiros), o tym samym tytule, królowej kryminałów - Agathy Christie, to serial wciągający i trzymający w napięciu do samego końca. Na owianą złą sławą Wyspę Żołnierzyków przybywa dziesięcioro osób, zaproszonych przez tajemniczego gospodarza w różnych celach. Jednak już pierwszego dnia okazuje się, że nic, co im powiedziano, nie jest prawdą. Od tego momentu rozpoczyna się gra o życie, której kluczowym elementem jest, z pozoru, niewinna, dziecięca rymowanka.
W obsadzie serialu znajdziemy wiele znanych osobistości. W roli zestarzałego, emerytowanego sędzi Charles Dance (“Gra o tron”), który wykreował tak intrygującą postać, że do dziś nie mogę wyjść z podziwu. Często towarzyszy mu Maeve Dermody (“Martwa rzeka”), która gra z pozoru sympatyczną i niewinną Verę Claythorne. Na ekranie zobaczymy także Aidana Turnera (“Poldark”). Jego postać - Philip Lombard - jest dosyć tajemniczą osobą, ale za to trzeźwo myślącą. Pozostali aktorzy, których warto wspomnieć, to: Douglas Booth (“Romeo i Julia”), Sam Neill (“Peaky Blinders”), Toby Stephens (“Piraci”), Burn Gorman (“Pacific Rim”) oraz Miranda Richardson (“Upiór w operze”).
Fabuła w większości jest oparta na wybitnym kryminale, więc na pewno nie znajdziecie w niej żadnego mankamentu. Jednak, jako że jest to adaptacja, dokonano kilku widocznych zmian. Dzięki temu, możemy bardziej poznać motywy niektórych postaci, co umożliwia nam lepsze utożsamienie się z nimi. Natomiast, ostatecznie, wszystko krąży wokół głównego tematu - morderstwa. Serial umożliwi nam przejażdżkę kolejką emocji, z naciskiem na trwogę i szok.
Wisienką na torcie jest tu zdecydowanie muzyka (Stuart Earl). Niskie i głębokie tony, powodują, że włos się jeży oraz wprowadzają w mroczny klimat akcji. W czasie przełomowych momentów, ścieżka dźwiękowa podbija dramatyzm. Całość idealnie oddaje poziom grozy w serialu.
Serial ma trzy odcinki, trwające po godzinie. Rekomendowany zdecydowanie dla osób, które lubią czuć napięcie, które utrzymuje się tam przez cały czas. Jeżeli nie jesteście fanami thrillerów lub też boicie się nagłych, wysokich dźwięków, czy brutalnych scen, to bardziej wtedy polecam książkę. “I nie było już nikogo” ma w sobie coś, co porwie was na te trzy godziny, które jednak miną jak w oka mgnieniu i pozostawią cierpki smak tego, jak naprawdę wygląda zbrodnia doskonała.
pokochałam książkę, bałam się obejrzeć film,,, ale mnie nie zawiódł, trzymał w napięciu i dobrze zagrany!!!
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo!
Usuń