Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2020

Rozdział 11 Powrót do rzeczywistości

 Artur Czasami zastanawiam się, skąd w niej tyle energii. Nasi rodzice, pomimo swojej wewnętrznej siły, byli oazami spokoju. Aż tu z tych dwóch łagodnych dusz zrodziliśmy się my, w tym tykająca bomba, nazwana Vivienne. Kłopoty to było jej drugie imię, zaś ja byłem uważany za koło ratunkowe. Ileż to razy toczyliśmy kłótnie o to, że gdyby zaczęła się zastanawiać, to nie musiałbym jej tyle razy ratować z opresji. Jednak muszę przyznać, że gdyby nie jej nieskończone składowisko energii, dawno bym się poddał. Codziennie ten wiecznie przylepiony do twarzy uśmiech, motywuje do walczenia z trudną rzeczywistością. Zawsze była, kiedy jej potrzebowałem i potrafiła wyciągnąć mnie z odmętów ponurego świata. W dodatku potrafi dobrze słuchać i ma milion pomysłów na minutę. Mogłaby jednak być mniej uparta i czasami zgodzić się ze mną. Dlatego, kiedy teraz patrzę, na jej spokojną twarz pogrążoną we śnie, aż ciężko mi uwierzyć, że to moja siostrzyczka. Matka Forklesa (wkrótce p...

Rozdział 10 Szara eminencja

 Vivienne   Sala, w której hrabia przyjmował i wysłuchiwał poddanych, była oszałamiających rozmiarów. Jednak tłum ludzi, który ją wypełniał, sprawiał, że straciła na swojej objętości. Znajdowali się tu przedstawiciele wszystkich warstw. Na dole, w pełnym ścisku, stali robotnicy i biedni ludzie w podartych łachmanach. Panował zaduch i gorąc. Nieco wyżej znajdowały się szerokie tarasy, na których przebywali czarodzieje i bogatsi przedstawiciele arystokracji. Każda z dam trzymała ozdobną parasolkę o szerokim baldachimie. Co jakiś czas poruszały leniwie rękoma, chłodząc się wachlarzami o orientalnych wzorach. Na ich poziomie znajdowało się dużo okien, które uchylone, dostarczały im świeżego powietrza. Można było dostrzec służących, uwijających się jak mrówki w mrowisku, żeby jak najszybciej podać gościom napój, czy też przekąskę. Dżentelmeni dyskutowali z pasją na różne tematy, zapewne związane z polityką. Kilkoro z nich siedziało przy okrągłych stolikach i rozgrywał...

Rozdział 9 Hrabia Forkles Darligen

 Vivienne   Po ostatnich wydarzeniach byłam tak zmęczona, że spałam kamiennym snem. Dopiero obudziło mnie mocne szarpanie za rękę. Skuliłam się i mrużąc gniewnie brwi, próbowałam dalej pozostawać w błogiej krainie. Jednak ktoś musiał być wyjątkowo niecierpliwy, ponieważ po chwili leżałam na podłodze, brutalnie zrzucona z łóżka. W jednej chwili otrzeźwiałam i już w myślach zwymyślałam sprawcy, który mnie obudził. - No nareszcie! Ile można czekać Viv?! - burknął Artur, pomagając mi wstać. - Nie mogłeś mnie po ludzku obudzić, tylko musiałeś zrzucać na podłogę?! - warknęłam mierząc go nienawistnym wzrokiem. - Przecież próbowałem! - blondyn machnął ręką i spojrzał na mnie z powagą. - Mamy ważniejsze sprawy do wyjaśnienia. No tak zapomniałam, na jedną cudowną chwilę, że jesteśmy w zamku Forklesa. Z cichym westchnieniem usiadłam na krześle, które stało przy niewielkim stoliku. Zanim przejdziemy do przykrych spraw, musiałam się na dobre przebudzić. Dlatego zaczęłam rozglądać...