Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2021

Rozdział 20 Powrót do koszmaru

 Artur Kiedy już znaleźliśmy się poza wzrokiem Lwa, spojrzałem na Vivienne, która szła głęboko zamyślona. Zapewne, tak jak i ja, zastanawiała się nad naszą obecną sytuacją. Chociaż to jedyna szansa na ucieczkę z Rubinowych Cieni, nie byłem przekonany do osób, mających nam pomóc. Niby wszyscy jesteśmy tacy sami, ale cała ich trójka budzi we mnie obawy. Są zbyt tajemniczy i ograniczają się w słowach, tak jak tylko mogą. Zresztą, jak tu im ufać, skoro ledwo uszliśmy im z życiem? Nie mówiąc o reszcie naszego oddziału. Nie pasowali mi, ale w obecnym momencie, nie jestem chyba w stanie wymyślić niczego lepszego. Ciężko mi było to przyznać przed samym sobą, jednak to prawda - nie miałem żadnego innego pomysłu, planu, niczego. To, co podsunął mi Otto, czyli wysondowanie umysłu jednej z pracownic kuchni hrabiego, mogłoby też się udać, ale wydaje się być bardzo ryzykowne. Jeżeli ktoś by odkrył, że użyłem magii, byłbym skończony, a razem ze mną Vivienne. Z drugiej strony, ta kobi...

Rozdział 19 Same tajemnice

 Edward Kiedy tylko drzwi do pokoju się za nimi zamknęły, od razu opadłem na krzesło. Cienie w sekundzie się rozproszyły, a ja próbowałem nie zemdleć. - Mówiłam ci, żebyś się tak nie przemęczał. Z ociąganiem odwróciłem się w stronę głosu kobiety. Zobaczyłem jak Moriana próbuje powoli się podnieść z fotela, a gdy jej się to udało, syknęła z bólu i złapała się za głowę. - Bogowie, co mi się stało? Mam wrażenie, że ktoś mi wyrwał głowę, a potem ją kulawo przyszył. Zaśmiałem się cicho, słysząc to porównanie. Rudowłosa spiorunowała mnie wzrokiem, ale widząc, że ledwo się trzymam, na jej twarzy pojawił się wyraz troski. Zaraz pewnie się zacznie kazanie i pouczanie mnie. Razem z Fernesem znaleźliśmy ją kilka lat temu na ulicy. Została ofiarą popularnej rozrywki wśród wysoko postawionych mieszkańców miasta. Nielegalny handel ludźmi i marerittami był wszystkim dobrze znany. W Północnej dzielnicy można dalej kupić, nawet za niewielkie pieniądze, osobę jaką tylko się chce. Mo...

Rozdział 18 Wymarzona pomoc?

  Vivienne - Czy gdybyśmy okazali się być kimś innym, nie osobami, o których mówił Magnus, to byś nas inaczej potraktował? - spytałam, chcąc znać całą prawdę. - Jeżeli pytasz mnie, czy zabijam mareritty - to nie. Wyjątek stanowią Rubini. Jeżeli widzę, że nie ma dla nich innego ratunku, to jedynym wyjściem jest śmierć. Możesz nazywać mnie potworem, ale takie jest właśnie życie w Mieście Cieni. Zdarza się, że i sami proszą o ukrócenie im życia, bo służba w Rubinach, gdzie muszą mordować swoich braci, jest dla nich największą hańbą. Zawsze staram się znaleźć wyjście z sytuacji. Jednak wiedz, że dla zdrajców nie mam litości - powiedział zimnym jak lód głosem. Wytrzymałam jego groźne spojrzenie, z zaciętym wyrazem twarzy. Niby próbował udawać pozbawionego emocji i moralności potwora, ale widać było, że to tylko sposób na ucieczkę. Tylko przed czym?  - Fernes, co z Mor? - spytał, odwracając się do Lwa, którego imię właśnie poznałam. - Cholera wie, leży nieprz...