Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2020

Rozdział 8 Kiedy myśliwy staje się zawierzyną

Vivienne   Obudził mnie silny ból głowy. Uchyliłam jedno oko, by po chwili je zamknąć z sykiem. Słyszałam czyjeś głosy, dochodziły z wszystkich stron, zlewając się w jedną, wielką kakofonię dźwięków. Spróbowałam poruszyć rękoma, lecz czułam, że są czymś związane. Ktoś chwycił moją twarz i zaczął poklepywać, żebym się w końcu obudziła. Z niechęcią ponownie spróbowałam otworzyć oko. Przede mną stały dwie niewyraźne postacie. Jeszcze przez kilka minut były rozmazane, jednak wreszcie odzyskałam na tyle przytomność, żeby móc je rozpoznać. Tym, który trzymał mnie za twarz był mag, przemawiający wcześniej z mównicy. Jego oczy były nieprzeniknione i patrzyły na mnie z obojętnością. Tuż za nim siedział na krześle drugi mężczyzna. Zmrużyłam oczy, żeby wyostrzyć i tak zamazany bardzo obraz. Kiedy tylko zobaczyłam kim jest, poczułam przerażenie. Hrabia Forkles patrzył znudzony, kiwając tylko lekko nogą. Czarne jak atrament włosy były elegancko ułożone i lekko zakręcone na...

Rozdział 7 Komplikacje

Artur Opuściłem balkon, z wciąż śpiącą na nim Amandą, po czym żwawym krokiem zmierzałem w stronę górnego piętra sali, gdzie siedziała moja siostra. Starałem się nie myśleć o tym, co może się zdarzyć jeśli ktoś nas złapie, ale nie mogłem tego też tak po prostu zignorować. Coś złego się dzisiaj stanie i to będzie tylko i wyłącznie moja wina, bo zachciało mi się zemsty na Forklesie. Zresztą, co ja bym mu tak naprawdę powiedział? Przecież on nawet nie pamiętałby tych wydarzeń. Byłem dla niego tylko zwykłym, pojedynczym, rozzłoszczonym marerittem. W dodatku, w to wszystko mimowolnie wciągnąłem Viv. - Mamo, tato miejcie nas w opiece - szepnąłem, ściskając zawieszony na szyi medalik ze zdjęciem rodziców. Kiedy zobaczyłem drzwi od balkonu, na którym była Vivienne, poczułem przypływ nadziei i odwagi. Przyspieszyłem kroku, obawiając się, że dyskusja mogła przerodzić się w coś gorszego, ale po chwili coś we mnie uderzyło. Ledwo łapiąc równowagę, oparłem się o ścianę patrząc, co też we...

Rozdział 6 Plany, które zawsze idą źle

 Artur   Źle się czułem, zostawiając Viv na zewnątrz. W dodatku zmusiła mnie do tego, bym rzucił na nią zaklęcie, chociaż wiedziałem, jak bardzo za to mi się dostanie. Nie miałem jednak wyjścia, musiałem się dostać do budynku, a to była jedyna okazja. Mam tylko nadzieję, że nie wplącze się w jakieś kłopoty pod moją nieobecność. Kiedy zobaczyłem jak przed “Złotym Belwederem” stoi nasza znajoma elegantka, od razu miałem w głowie ułożony plan. Wprowadziłem go w życie tuż po opuszczeniu Viv. Wyciągnąłem zza marynarki maskę łabędzia, po czym zmieniłem także kolor oczu i włosów na taki, który miałem w momencie naszego pierwszego spotkania. Z daleka widziałem, jak jej wątłe ręce zmagają się z drzwiami wejściowymi, toteż szybko podbiegłem i użyczyłem pomocnej dłoni. Ukłoniłem się, po czym widząc jej zdezorientowaną minę, odchyliłem rąbek maski, na chwilę ukazując jej całą twarz. Kobieta leniwie się uśmiechnęła i skinęła mi głową na przywitanie. Wystawiłem ramię, ...

Rozdział 5 Brutalna prawda

 Vivienne   Rozejrzałam się po całej sali, która była po brzegi wypełniona ludźmi. Bez zaskoczenia zauważyłam, że jest zbudowana z marmuru, a poręcze przy tarasach i ławach zostały pokryte złotem. Na środku olbrzymiej sali, znajdowało się wyższe podium, na którym teraz stał i przemawiał jakiś czarodziej. Jego donośny głos było słychać w każdym kącie pomieszczenia. Z braku innego zajęcia i możliwości odciągnięcia myśli od panicznego strachu, przed odkryciem mojej tożsamości, zaczęłam się przysłuchiwać. - Drodzy obywatele i obywatelki! Zebraliśmy się tutaj dzisiaj, w bardzo ważnej nam sprawie. Tak ważnej, że nawet sam wielki i potężny hrabia Forkles zaszczycił nas swoją obecnością! - oklaski rozbrzmiały na sali, a władca wstał, po czym ukłonił się w każdą stronę. - Mianowicie, nastąpił niewiarygodny przełom w naszych badaniach! Jak szanowni obywatele wiecie, od wielu lat staramy się w Mieście Cieni osiągnąć jakiekolwiek pozytywne rezultaty, w kwestii tych bestii, k...

Rozdział 4 Zemsty smak słodki

Vivienne   Z karocy wysiadał nie kto inny, jak sam hrabia Forkles Darligen, władca Miasta Cieni, wraz ze swoim nadwornym doradcą. Stąpał po schodkach delikatnie, jakby były zrobione z puchu. Każdy krok był pełen gracji i dystyngowania. Obojętnym wzrokiem obrzucił stłoczony przed nim, skandujący jego imię tłum gapiów, po czym zabrał z wozu mosiężną laskę, wysadzaną drogimi kamieniami i zaczął zmierzać w stronę wejścia do budynku. Na elegancki garnitur miał narzucony długi, czerwony płaszcz, z gronostajowym futrem przyszytym na brzegach. Jakby tego było mało, żeby pokazać innym swoją wyższość, na głowie miał niewielki diadem - symbol władzy. Był tylko hrabią, a zachowywał się jak monarcha potężnego państwa. Na jego widok poczułam jak wszystko się we mnie kotłuje. Chęć zemsty za to, co stało się z rodzicami, połączona z ogromnym strachem przed jego potęgą. To wszystko sprawiło, że aż zakręciło mi się w głowie. Schowałam się ponownie za kominem i wzięłam kilka głębszych o...

Dobry, Zły i Brzydki

Obraz
Gatunek: Western Jeden z najbardziej znanych westernów, w reżyserii Sergio Leone, to idealny film dla fanów rewolwerowców i pojedynków. Jest to ostatnia część trylogii (poprzednie to “Za kilka dolarów więcej” oraz “Za garść dolarów). Opowiada o trzech mężczyznach - Dobrym, Złym i Brzydkim, których losy w pewnym momencie wędrówki się ze sobą splatają. Głównym łącznikiem będzie, chęć odnalezienia tajemniczego skarbu, który został ukryty, przez jednego z żołnierzy. Każdy z nich posiada skrawek informacji o miejscu, gdzie on się znajduje. Razem z nimi wyruszamy podróż po spustoszonych wojną miejscach, a także typowo “westernowych” kanionach i pustyniach. Dobry (Clint Eastwood), to człowiek z zasadami, który pomimo swoich mistrzowskich umiejętności, nie wykorzystuje ich do złych celów, a jedynie dla zarobku. W drodze po skarb towarzyszy mu Brzydki (Eli Wallach). W przeciwieństwie do swojego kompana, nie jest już tak pozytywną postacią. Najważniejsze są dla niego pienią...

Rozdział 3 Szara codzienność

7 lat później  Vivienne Wiatr przybrał na sile, wzbijając na ulicach burze pyłu i drobnego żwiru. Przypominało to wyjątkowo ciekawe przedstawienie. Odgłos spadających kamyków mieszał się z szumem powietrza, tworząc przyjemną dla ucha symfonię kojących dźwięków. Widok był równie oszałamiający. Raz to nie było widać nawet skrawka ulicy, jedynie szarą, nieprzejrzysta mgłę, to znów za chwilę wszystko wracało do normy. Wiatr jednak coraz bardziej przybierał na sile, sprawiając, że co chwilę obraz przysłaniała burza moich włosów. - Chyba pora je przyciąć - mruknęłam, wyjmując z ust kolejne czarno-białe pasemko. Skupiłam się na swoim zadaniu, chociaż dzisiejsza pogoda mi w tym wcale nie pomagała. Wspięłam się wyżej, ostrożnie wybierając wysunięte cegły budynku, aby nie poślizgnąć się. Przycupnęłam na dachu, wsłuchując się w delikatny szum wokół mnie. Gdzieś w oddali dało się słyszeć ciągłe ujadanie psa. Po chwili, ku mej uciesze, zwierzę znudziło się szczekaniem i zamilkło. Z...